…ale to już było!

0
435

Od pewnego czasu na łamach Facebooka oraz prasy motoryzacyjnej rekordy popularności biją odświeżone projekty takich legend motoryzacyjnych jak Warszawa, Syrena i Polonez. Polscy graficy i pasjonaci w samych superlatywach rozpisują się na ich temat. Świetnie, również jestem pod wrażeniem tego, jak ciekawe powstały projekty, jak wiele mają wspólnego z obecną modą w stylizowaniu i projektowaniu nadwozi. W Nowej Warszawie możemy doszukać się nawiązania do Bentleya, w Syrence widać dawną magię, a w Nowym Polonezie – stylizację grupy VAG. Wszystko to sprawia, że myślami wracamy do ubiegłych lat. Rozpływamy się w tym, co było. Jedni pamiętają te lata sami, inni przypominają sobie stare zdjęcia rodzinne, na których dziadek lub ojciec stoi na tle któregoś z tych pojazdów. Polonez jeszcze niedawno zjeżdżał z linii montażowej na Żeraniu…

Ach, serce się raduje na samą myśl o Polskiej motoryzacji. To serce jednak natychmiast ma zawał, jest rozdzierane i deptane. Dochodzi do nas, że polska motoryzacja to przeszłość. Wspaniała historia, która już nigdy nie wróci. Jak słowa w piosence Maryli Rodowicz „ale to już było i nie wróci więcej” – doskonale oddają jej stan. Dlaczego tak się stało? Odpowiedź jest prosta. Jak zawsze chodzi o pieniądze! U progu przemian po roku 89-tym nasza motoryzacja kulała. Fabryki bez środków na produkcję, czy restrukturyzację. Pracownicy bez środków do życia. O nowych projektach aut nie mamy co marzyć. FSO, FSM czy FSC to zgliszcza, relikty dawnej świetności, które w nowej Polsce całkowicie wycięto z mapy kraju. Dokonano rozbioru w przemyśle motoryzacyjnym, a zaborcami zostały między innymi takie koncerny jak Opel, Fiat czy Volkswagen. Tuba medialna przekazała to zupełnie inaczej określając ich wybawcami upadłych fabryk. Przecież zatrudniają tysiące osób! Ludzie mają pracę, za co utrzymać

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here