Drukowane magazyny tuningowe umarły!

Należę do grona osób, które dorastały na drukowanej prasie motoryzacyjnej. Szczególnie na magazynach tuningowych takich jak GT, Auto Tuning Świat, czy Maxxi Tuning. Zagraniczne podróże zawsze kończyły się przywiezieniem do domu analogicznych pism w obcych językach. Zakup każdego nowego wydania budził niesamowite emocje. Na potrzeby moich zbiorów utworzyłem specjalne segregatory, w które wpinałem koszulki z kolejnymi egzemplarzami moich ulubionych pisemek.

Man-reading-magazine

Swoją przygodę z szeroko rozumianym “tuningiem” rozpocząłem dzięki mojemu tacie. To on pokazał mi jak zmieniać auta, aby wyróżniały się na drodze. Niestety przeprowadzone wówczas modyfikacje powstawały na przełomie lat 80-tych i 90-tych. Ograniczały się jedynie do zmian, które można było wykonać samemu z trudno dostępnych elementów. Publikacje, które mogłem nabyć w kiosku, tylko nakręcały spiralę planów. Obiecywałem sobie zrealizować je, gdy

1 KOMENTARZ

  1. Ja należę do tego drugiego pokolenia(które wychowywało się na pismach i forach internetowych,ale również na takich programach jak np. “Czas Tuningu”(gdy byłem mały,babcia już miała kablówkę i TVN Turbo). I stwierdzam,że tamte czasy były zdecydowanie lepsze dla tuningu. Było mnóstwo nietypowych baz,ludzie mieli różnorodne pomysły i je realizowali. A dziś? wszystko robione pod jedną zakładkę,a dodatkowo większość aut na zlotach to VAGi,BMW i Hondy. A mało jest grubych projektów,gdyż ludzi na to po prostu nie stać 😉

ZOSTAW ODPOWIEDŹ