WNR pozywa TVN – co dalej z tego wyniknie?

Wszystko poszło w złym kierunku. Dosłownie wszystko! Tory wyścigowe z historią ustępują miejsca osiedlom mieszkaniowym i centrom konferencyjnym. Są całkowicie zaorane na żądanie okolicznych mieszkańców nowo powstających osiedli. Mieszkańcy Ci skarżą się na wzmożony hałas. Motorsport ogranicza się jedynie do podstawowych rajdów i drobnych wyścigów, które tak swoją drogą przyciągają tłumy gapiów chcące emocjonować się dokonaniami kierowców.

A gdzie Drifting?, gdzie 1/4 mili, gdzie Formuła 1? Dwie pierwsze są organizowane, ale ich skala i brak wsparcia dużych sponsorów ogranicza rozwój. O F1 nawet nie mamy co marzyć przy obecnej polityce. Sponsorzy mają to do siebie, że wykładają kasę jedynie na imprezy przygotowane profesjonalnie w równie profesjonalnym miejscu. Skoro nie mamy gdzie to i nie ma czego sponsorować.

To wszystko wiemy! Wiemy również, że wynikiem całej chorej sytuacji są uliczne nielegalne wyścigi. Zamiast na torze, spotykają się na ulicach miast. Stacjonarne spotkania zawsze kończą się sparingami na publicznej drodze. I czy winni są “ściganci” – jasne, że tak i nic tego nie tłumaczy. Nawet przy dużej ilości miejsc do “kręcenia bączków” będą pojawiali się kierowcy pragnący więcej adrenaliny w nielegalnym miejscu. Gdybyśmy posiadali tory wyścigowe i miejsca wyodrębnione do “szaleństwa” to ten proceder zostałby ograniczony do minimum, a pozytywny wynik jest oczywisty. Żyjemy w kraju, w którym lepiej postawić ograniczenie prędkości z wielu powodów, niż przebudować odcinek drogi.

Przechodząc do sedna sprawy i wielkiej prowokacji TVNu… Organizatorzy WNR planują kroki sądowe wymierzone przeciwko redaktorom programu UWAGA. Za redakcją zaś stoi sztab prawników twierdzący, że kierowcy przyjmujący auta tym samy wyrazili zgodę na…(tutaj prawniczy bełkot)…na wszystko włączni ze śledzeniem pojazdów.

Finalnie sprawa prawdopodobnie skończy się w sądzie i zostanie przegrana. My dalej zostaniemy bez realnej szansy na miejsca do treningów i legalnego szaleństwa za kółkiem. Pozostaniemy zaściankiem wszystkiego i zawsze, ale to zawsze będziemy na końcu każdej stawki. Tak tak mamy wyniki w driftingu, w siatkówce, ale to są wyjątki potwierdzające regułę.

Oczywiście cieszy nas, że ta sprawa potrafi nas, kierowców zjednoczyć. Mocno kibicujemy Organizatorom WNR, że może jakimś cudem dadzą radę i pokażą prowokatorom gdzie ich miejsce. Walczcie dzielnie, całe środowisko jest z wami!

Tekst: Redakcja
Fot. Zdunek

2 KOMENTARZE

  1. Ciężko będzie to wygrać jednak podczepianie GPS do czyjegoś auta z paragrafu wynika że nie jest legalne

    Art. 267. KK

    1. Kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do informacji dla niego nieprzeznaczonej, otwierając zamknięte pismo, podłączając się do sieci telekomunikacyjnej lub przełamując albo omijając elektroniczne, magnetyczne, informatyczne lub inne szczególne jej zabezpieczenie, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.
    2. Tej samej karze podlega, kto bez uprawnienia uzyskuje dostęp do całości lub części systemu informatycznego.
    3. Tej samej karze podlega, kto w celu uzyskania informacji, do której nie jest uprawniony, zakłada lub posługuje się urządzeniem podsłuchowym, wizualnym albo innym urządzeniem lub oprogramowaniem.
    4. Tej samej karze podlega, kto informację uzyskaną w sposób określony w § 1-3 ujawnia innej osobie.
    5. Ściganie przestępstwa określonego w § 1-4 następuje na wniosek pokrzywdzonego.

  2. Sprawę mogą wygrać wedle nowej ustawy RODO, gdyż lokalizacja to dana prywatna i zgodnie z rodo aby wyrazić zgodę na zbieranie takiej informacji musi być jasna informacja na zgodę (pisemne lub nagraniowe potwierdzenie wyrażenia zgody) takie aby administrator systemu zawsze mógł ja pokazać. Tutaj tego nie było, nawet mało rozgarnięty prawnik bo to wykorzystał i udupił ich.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ